29.11.09

14o

Spłukany analogowiec robi foty:





139

28.11.09

Dwie tony szynki i łóżko hotelowe

http://www.youtube.com/watch?v=0B_0EOOEz7s&feature=related

Chciałam to skomentować. Niestety, przypadkowo zamknęłam kartę i nie chciało mi się szukać tegoż "dzieła". A kiedy znalazłam, to z kolei minęła mi ochota na pisanie czegokolwiek pod nim. Pozostał jedynie przykrótki tekścik, który tutaj, dla potomności, zamieszczam:

I've got that terrible feeling that contemporary artists focus more on finding unusual/strange techniques of expression than on using old techniques in new way to express themselves. What I mean - I mean that it seems that good sculpture made of marble seems impossible when everywhere I can see only contructions made of ham and bottles of coke. They're not trying to create art, they're trying to create techniques, one by one, and every one is more stupid than that one before it. They want me to remember them even if they would stay in my memory only as the biggest trauma of my life.


Edit// Wyciągnęłam jeszcze z forum DA takie oto słowa - odpowiedź na pytanie Co cię kręci w fotografii?

ja lubię instalacje fotografować. bo to rozwój taki, panie, wszechstronny - manualny, kolorystyczny, spostrzegawczościowy. jestem przy tym bezdennie chujowa technicznie, ale co tam.
lubię lepić i malować po laleczkach, taka forma odreagowania pewnych skończonych etapów. lubię fotografować mięso, chociaż robię to rzadko. mięso jest szalenie wdzięcznym tematem, ale fajnie jest tylko wtedy, gdy potrzeba nie wypływa z wyrachowania [bo to takie dziwne, a ja nienormalny], ino rodzi się sama. siedzi się wtedy z tym mięsem na podłodze, rozrzuca się tam, gdzie trzeba, albo kroi, szyje, maluje, no, słowem robi się wszystko, bo wszystko przyjmie. i nagle, gdzieś w głębi, rodzi się pytanie: co ja, do cholery, z tym mięsem wyprawiam? pytanie jest bezcenne. poszukiwanie odpowiedzi - w trakcie.
dobrze fotografuje się kurczaki, zdatne do spożycia, to znaczy takie gołe i bez głów. głowę zresztą można doczepić jakąś. one (kurczaki, nie głowy) w formie swojej są trochę podobne do ludzi, dlatego przy instalacjach dobrze jest wykorzystać kurczaka w roli człowieka (właśnie na to wpadłam, jeżeli ktoś mi pomysł ukradnie - odgryzę przyrodzenie.), można mu nawet przyczepić cycki z masy plastycznej.

i streeta lubię. i czekam, kiedy przestanę się bać, że dostanę w mordę.

ale, odnośnie odpowiedzi, nieco bardziej skonkretyzowanej, na pytanie: kręci mnie wyzwanie, które dostaje wyobraźnia. praca ze światłem - wyciągnięcie czegokolwiek z dwóch biurkowych lampek. kolor. zagadkowość formy. i ta wspaniała rzecz, różniąca fotografię i malarstwo - w jaki sposób sfotografować czajnik z głową psa i 13 nogami? namalować chyba łatwiej, mimo wszystko. tzn. jeżeli się opanowało, przynajmniej względnie, kwestie techniczne obu dziedzin.



(W zasadzie jedno przeczy drugiemu, ale któż by od Loobeensky wymagał konsekwencji, moi mili Państwo? Tylko skończony idiota)

27.11.09

?

Słowem wstępu: postanowiłam różne dywagacje na temat swoich płodziszcz zamieszczać tutaj, bo po pierwsze - taka naga kolumna prac wygląda nieco szpitalnie, a po drugie - żeby nie było, że nie mam żadnej refleksji na temat, bo mam. Kij z tym, że wspomniana refleksja najczęściej polega na stwierdzeniu że nie umiem/nie chce mi się, skoro pisanie o tym na tysioncpińćset różnych sposobów opanowałam przy okazji brum-brum.blog.pl do perfekcji.



A rozchodzi się o to, że...


wszyscy dosłownie wszyscy moi rysunkowo-fotograficzni koledzy i moje wizualno-animacyjne koleżanki napawają mnie paranoiczną strachobojętnością z racji swego zorganizowania i takiego wiecie chodzenia to tu to tam znajomości wydawanie publikacje wystawy nowy materiał ogarnianie twórczości studiów pracy dzieci małżonków życia rodzinnego ogólnie i rozwój ciągle zastanawiam się czy może ja postawiłam na złe konie bo u mnie to strasznie leniwe i powolne raz na ruski rok z czymś ruszę to może ja w ogóle powinnam olać wizualia i zająć się ciałem i krwią tą filologią bo może skoro jakoś tak się uwsteczniam to się nie nadaję albo skazana jestem wiecie przez siły rozporządzające szansami we wszechświecie na głód syf wszy i podagrę? nie no spoko jakoś to zniosę niemniej byłoby fajnie gdyby ktoś mnie uprzedził cobym to mogła się przygotować psychicznie.

podsumowanko dla leniwych: czy byliby państwo łaskawi troszeczkę wolniej zapierdalać? uwaga: można w ten sposób ocalić (nie)jedno istnienie!

22.11.09

138

17.11.09

137





7.11.09

136